Reklama, internet, pozycjonowanie, grafika.

Biznes

Homo-cyborg-sapiens.

Słowo „cyborg” kojarzy nam się z Terminatorem albo Robo Copem. Ale definicja cyborga jest trochę głębsza, coraz szersza i wciąż ewoluuje. Po raz pierwszy zdefiniowano cyborga w latach ’60 XX wieku, kiedy człowiek zaczął eksplorować kosmos: to organizm z elementami dodanymi z zewnątrz w celu umożliwienia jego adaptacji do nowego środowiska. Jeśli spojrzeć na to w ten sposób, kosmonauci byli (i są) cyborgami. Obecnie dotyczy to jednak wszystkich.

Przez tysiące lat używane przez ludzi narzędzia miały służyć wzmocnieniu ich cech fizycznych: uderzać mocniej, podnosić więcej, poruszać się szybciej. Wszystko to oscylowało w stałym środowisku. Człowiek jednak jako istota ciekawska z natury chciał więcej – poruszać się jeszcze szybciej i dalej, wyżej, głębiej, uderzać i zgniatać mocniej – często tylko po to, żeby się przekonać, czy się da. A potem znów szuka sposobów na przekraczanie tych granic. Nawet tak banalne, jakby się teraz mogły wydawać, czynności, jak przypinanie sobie osprzętu do wspinaczki, zakładanie kombinezonów do nurkowania, do skydivingu – w tym rozumieniu czyni z nas cyborgi.

Jeśli weźmiemy z kolei pod uwagę późniejszą, bardziej ogólną definicję, mówiącą, że cyborg to organizm ze sztucznymi, zintegrowanymi z nim elementami, dojdziemy do wniosku, że nawet, jeśli się nie wspinamy, nie nurkujemy, nie latamy, nawet, jeśli siedzimy w domu i nigdzie się nie ruszamy, też jesteśmy cyborgami. Tworzą ich z nas okulary, soczewki kontaktowe, plomby w zębach, a nawet kolczyki.

Przy obecnym rozwoju technologii jednak nasza kultura zmienia się bardziej, w zupełnie innym obszarze. Wszelkiego rodzaju narzędzia i sprzęty nie służą już tylko poszerzaniu fizycznych cech człowieka, ale przede wszystkim umysłowych. W telefonie, komputerze czy tablecie mamy tony informacji. Kontakty, zdjęcia, teksty, dokumenty, ale też nieograniczony dostęp do właściwie każdej informacji dostępnej na świecie – o świecie. Mamy też swoje „drugie ja” przez obecność na wszelkiego rodzaju portalach społecznościowych. Doszło do tego, że nawet zwykłych zakupów nie zrobimy bez telefonu. Nie będziemy teraz rozważać, czy to dobrze, czy źle; tak po prostu jest i to się nie zmieni, nie unikniemy tego. Ma to swoje minusy – nie mamy czasu na odpoczynek, z każdej strony jesteśmy zasypywani bodźcami, które bezustannie stymulują nasze umysły i organizmy w całości. Często się od tego uzależniamy, nie jesteśmy w stanie normalnie funkcjonować bez nieustannego naciskania klawiszy i przynajmniej zerkania w ekran. Dbamy bardziej o nasz wizerunek w sieci niż ten realny. Największe nieszczęście, powodujące wręcz ataki paniki, to moment, kiedy rozładuje się bateria. Nie wynika to tylko z uzależnienia. Tracimy przez to część naszych zdolności intelektualnych, które mamy w normalnych dla nas warunkach.

przeprowadzki warszawa – Szukaj w Google

Z drugiej jednak strony już mamy nieograniczone możliwości. Możliwości kontaktu z kimkolwiek, kiedykolwiek, niezależnie, gdzie ta osoba się znajduje – o ile znajduje się w zasięgu sieci. Mamy możliwości zdobycia wszelkich informacji na każdy temat, nieograniczonego dostępu do zasobów wiedzy z całego świata, nauki wszystkiego, wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. Żeby pożyczyć komuś pieniądze, wystarczy włączyć aplikację i zrobić natychmiastowy przelew, nie trzeba jeździć na drugi koniec miasta. Transport mebli, które spontanicznie kupiliśmy w promocji, nie wymaga już kilkudniowego planowania, wystarczy kilka razy kliknąć i odpowiedni samochód za kilka minut podjedzie – o ile już nie jest na miejscu. Żeby porozumieć się z obcokrajowcem, który pyta na ulicy o drogę, nie musimy rozkładać rąk, bo nie rozumiemy, albo nie umiemy wytłumaczyć. Jeśli nie mamy aplikacji z translatorem, wystarczy włączyć mapę, którą też każdy ma teraz pod ręką i pokazać trasę, którą aplikacja wyznaczy automatycznie.

Jeśli tylko spojrzymy na ten problem w kategorii możliwości a nie przymusu, nauczymy się, że to ta technologia działa dla nas, a nie my dla niej, możemy zacząć to wykorzystywać faktycznie na swoją korzyść – ale też dla dobra innych i dla dalszego rozwoju.

Autor: Katarzyna Grochólska