Reklama, internet, pozycjonowanie, grafika.

Biznes

Jak firma może przygotować się do działań promocyjnych niskim nakładem kapitału? (Krok 1,5)

W poprzednim artykułu poruszone zostało zagadnienie niecierpliwości i wiecznego odkładania na później działań, jak również od czego powinno zacząć się wszelkie prace związane z promocją, czy wahań między wyborami jakie podejmować trzeba. Tu skupimy się jak ceni się pracę własną oraz agencji specjalizujących się w promocji.

Nim rozpocznie się lekturę tego artykułu serdecznie polecam do poprzedniego, gdzie omówione jest od początku:

Agencje marketingowe, w większości takie decyzje muszą podejmować codziennie. Dobór narzędzi, czy metod często nie jest definiowane tym co potrzeba, ale na co budżet klienta pozwoli. Przez to otrzymuje się produkt bądź usługę w miesiąc w miesiąc podobną, lecz taką samą. W kilku przypadkach, gdy budżet jest wystarczający agencje nie szuka „załataj dziury”, ale stara się myśleć długoterminowo. Tam gdzie Nam zabraknie cierpliwości, firmy specjalizujące się w promocji widzą okazje i możliwości oraz inwestycje, które wymagają znaczną część pracy, ale … w późniejszym czasie zmniejszą nakład pracy niezbędny do promocji klientów.

Przy takich działaniach, każdej firmie samodzielnie pozycjonującej zabraknie cierpliwości, zrozumienia, a przede wszystkim chęci. Wynika to z tego, że oczekiwania względem własnej pracy mamy inne niż wymagania od firm, którym to zlecamy.

Nie raz spotykałem się z przypadkiem kiedy jedna firma specjalistyczna potrzebowała określonej ilości stron pomocniczych (z myślą o pozycjonowaniu), ilość pracy w przekonywaniu o pilności, niezbędności oraz wyjścia szerzej do potencjalnych klientów przypominała walkę z wiatrakami. Czas, który marnowało się na przekonanie można było wykorzystać na wypromowanie i osiągnięcie podstawowych celów jakie stawia się przed takimi stronami. Efekt końcowy? Firma nie wykonała nawet 1% ilości stron potrzebnych, a oczekiwania względem zarobków „gdzie moje miliony?!” pojawiło się nim nawet rozpoczęło się prace na tych stronach. Tak cenimy często własną pracę. Traktujemy każdą Naszą godzinę pracy jak coś bezcennego.

Ale kiedy zlecimy podobne czynności agencjom marketingowym. Choć często budżet jest podobny, otrzymujemy o wiele lepszej jakości produkt/usługę niż samodzielnie wykonamy. Traktujemy taką pracę jak coś banalnego i oczywistego oraz „oni są za drodzy!”. Wtedy zmartwieniem agencji jest to, że musi nie tylko argumentować niemalże każdy swój krok to jeszcze pomimo informacji jaki zakres budżetu jest niezbędny, przy niektórych pracach to klienci w połowie drogi rozmyślają się „bo idzie za wolno!” Tak również dbać o zadowolenie klienta z postępów prac.

Samo takie „negatywne” działanie klientów wymusza dostarczania usługi/produktu taśmowego, by raport zawsze był i klient widział postęp prac (choć często postęp prac prawdziwych stoi w miejscu lub idzie bardzo powoli), by „efekty” dostarczać. Tu nie dba się o dobro firmy, ale o dobro „klienta, który decyduje”.

Często jest tak, że klientowi, który zamawia usługę bądź produkt dostarcza się informacje co dostanie, jakie potencjalnie są efekty. Nie na podstawie działań wykonywanych (tych właściwych), ale na podstawie tego co można klientowi pokazać, że jest robione, gdzie oraz jak. Wielokrotnie klient nie ma świadomości branżowej, ale nie przeszkadza mu to „wtrącić swoich 3 groszy” w dyskusję. To nie jest kwestia zaufania. W biznesie zaufanie jest istotne, ale jest wypracowane.

Omówienie tych drobnych różnic jest bardzo istotne przy kolejnym kroku. Pozwoli zrozumieć kilka zagadnień, które będą poruszone jak również pokazać wadę „własnych działań”, które każdy prowadzący biznes powinien unikać, wręcz znać swojego wroga.